21 lutego 2012

58. Kolorową kredę w pudełeczku noszę....

Ok, ja nie noszę :) Ale lubię tych, którzy noszą. Zazwyczaj dzieci. Przenoszą z ich pomocą 
swój bajkowy, kolorowy świat na szare i smutne chodniki. A ja grasuję w okolicy ze swoim
aparatem, który zawsze mam w torebce. Dziś zamiast ozdób na ścianach malunki znalezione
na ulicy w różnych momentach zeszłego roku. Wiosną rozpocznie się kolejny etap polowań :)
    
 

4 komentarze:

  1. I samochod. jakie ladne polaczenie kolorow :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajna sprawa z tym rysowaniem. Ja swojej małej córce pozwalam, bo i ona lubi takie malowidła zostawiać na chodnikach. Szkoda, że niektórzy twierdzą że to dewastacja, a przecież kreda się zmyje przy pierwszym lepszym deszczu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dewastacja? Bzdura. Mi osobiście takie dziecięce malunki bardzo się podobają i zawsze patrzę na nie z usmiechem. Wydaje mi się, że tylko bardzo smutny życiowo człowiek nazwie to dewastacją.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedzenie mojego bloga. Cieszę się, że tu jesteś :) Jeszcze bardziej się ucieszę, jeśli zostawisz komentarz. Możesz to zrobić zarówno jako osoba zalogowana, jak też wybierając z rozwijanej listy opcję "Komentarz jako: ANONIMOWY" :)