Ok, ja nie noszę :) Ale lubię tych, którzy noszą. Zazwyczaj dzieci. Przenoszą z ich pomocą
swój bajkowy, kolorowy świat na szare i smutne chodniki. A ja grasuję w okolicy ze swoim
aparatem, który zawsze mam w torebce. Dziś zamiast ozdób na ścianach malunki znalezione
na ulicy w różnych momentach zeszłego roku. Wiosną rozpocznie się kolejny etap polowań :)
To łapki są super!
OdpowiedzUsuńI samochod. jakie ladne polaczenie kolorow :)
OdpowiedzUsuńFajna sprawa z tym rysowaniem. Ja swojej małej córce pozwalam, bo i ona lubi takie malowidła zostawiać na chodnikach. Szkoda, że niektórzy twierdzą że to dewastacja, a przecież kreda się zmyje przy pierwszym lepszym deszczu.
OdpowiedzUsuńDewastacja? Bzdura. Mi osobiście takie dziecięce malunki bardzo się podobają i zawsze patrzę na nie z usmiechem. Wydaje mi się, że tylko bardzo smutny życiowo człowiek nazwie to dewastacją.
OdpowiedzUsuń